wtorek, 24 lipca 2012

Głosujemy na TW ♥ + Info

Nasi muszą wygrać z One Direction! -> Link





*********************************************************************************
Prawdo podobnie będzie dziś ( może jutro lub za parę dni, nie wiem czy ktoś będzie w ogóle czytał, ale się postaram by był na dziś ewentualnie na jutro ) 6 rozdział, ale jak już to na wieczór będę go ( chyba ) pisać.

Pozdrawiam
Dasha♥

sobota, 21 lipca 2012

Rozdział 5

     Weszliśmy na korytarz, a pod salą czekało 9 chłopaków i ich znajomi, którzy przyszli ich wspierać, a Max był ostatni, więc cała dziesiątka była już w komplecie. Razem z 'Łysym' znaleźliśmy sobie miejsca na których posadziliśmy nasze tyłki.. Spojrzałam na zegarek, wybiła już 10 i w tym momencie usłyszałam otwieranie drzwi i pierwsze wyczytane nazwisko..
Minęło już dużo czasu, była 9.48, i znów otwieranie drzwi..
- Max George - wstał i spojrzał na mnie, on dobrze wie o tym, że ma we mnie oparcie i może na mnie liczyć, w każdej sytuacji.
- No, idź. Przecież, wiesz, że dasz radę. - posłałam u jeden z moich cieplejszych uśmiechów, on to odwzajemnił i wszedł do sali.
Gdy wyszedł po nim weszło jeszcze 3 kolesi, potem narada i będzie stworzony zespół..
   Po ostatnim chłopaku wyszła jakaś kobieta i powiedziała..:
- Teraz nastąpi narada, po której dowiecie się kto z was stworzy zespół. Będzie ona trwała dość długo, tak mniej więcej półtorej godziny.  Możecie, wiec zejść na dół i trochę odpocząć. - po czym zniknęła za drzwiami.
Byłam trochę zdenerwowana bo to wpłynie na przyszłość mojego kuzyna, jak za razem przyjaciela.
- Max może zejdziemy na dół do restauracji?
- Okej. W sumie to zgłodniałem i mam ochotę na kawę.
- O czytasz mi w myślach, bo także mam ochotę na kawę, ale i na wielki ciacho.. Mmmm..
- Uważaj bo pójdzie ci w biodra.. Hahaa..
- Hahahaaa.. Bardzo śmieszne. Nie, no uśmiałam się, że hej.. Właśnie, że nie pójdzie mi w biodra.
- No zobaczymy..- po tym zdaniu lekko szturchnęłam go w ramie i zaczęliśmy się śmiać..
   Byliśmy w restauracji, jak się okazało reszta uczestników również zeszła coś zjeść.
- Chodź poszukamy jakiegoś stolika.
- Yyhymm.
   Odwróciłam się i znalazłam wolny stolik, który znajdował się dwa dalej od tego chłopaka na którego wczoraj wpadłam.
- Ee, Max. Tam jest wolny. Choć.
Gdy przechodziłam koło tego chłopaka spojrzał na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłam. Zasiedliśmy do stolika. Siedziałam bokiem do owego chłopaka, a on tyłem. Łysolek za to siedział tyłem do niego.
Podeszła do nas kelnerka.
- Co dla państwa podać?
- Ja poproszę Caffe Latte i szarlotkę na ciepło.
- A ja poproszę kawę bezkofeinową i tosty z szynką i serem.
- Dobrze. Za niedługo przyniosę wasze zamówienie.
- Yhymm.
   Po  jakiś 20 minutach kelnerka wróciła z naszymi zamówieniami.
- Max jak myślisz? Dostaniesz się?
- Nie wiem. Być może. (?)
- Mam nadzieję, że tak.
- No, w sumie ja też. Hehee. - ja się tylko uśmiechnęłam.
Siedzieliśmy tu już z 30 minut. Nagle się odwróciłam w stronę wyjścia, czyli w lewo. Zauważyłam Michelle idącą w naszym kierunku, pewnie chciała zrobić Max'owi niespodziankę. Następnie zauważyłam, że ten
( bardzo przystojny ) chłopak na którego wpadłam i w dodatku nie znam imienia siedzi ciągle sam.
Chelle zaszła Max'a od tyłu [ bez skojarzeń ] i zasłoniła mu oczy.
- Zgadnij kto to?
- Yyy.. Michelle?!
- Tak!
- Co ty tu robisz?
- Przyszłam cię wspierać i zrobić niespodziankę. Więc, niespodzianka!
- Yymmm to ja was na trochę zostawię.. Hehee ..
Wtedy postanowiłam, że zagadam do tego chłopaka. Podeszłam i stanęłam koło niego, już nie było odwrotu..
- Hej.. Mogę się przysiąść? - oderwał się od telefonu, spojrzał na mnie i się uśmiechną
- Hej.. Tak, oczywiście.. Możesz..
- Tak, przy okazji jeszcze raz cię przepraszam za wczoraj.. 
- Nic się nie stało, już ci mówiłem.. - i znów uśmiech.. Mmmm.. Dobra, wróć, przestań. Okej, już dobrze.. - A jak masz na imię jeśli mogę wiedzieć?
- Hahaa.. Tak, możesz wiedzieć.. Jestem Diana. A ty?
- Jestem..





*********************************************************************************
Okej, jest. Nie wiem kiedy będzie następny, może nie długo..

Dedykacja dla:

LiNkA - rozdział na pocieszenie, bo spowodowałam smutek, bo nie było nic nowego i za komy ;****
Dżagodaa ;] - dzięki za komy i że czytasz ;***
Anku ;D - dziękuję ci za komy, że czytasz i się rozpisujesz w komentarzach ;*****


4 komów = następny rozdział
mam nadzieję że się uda : )




Miłego słuchania...
Myślę, że się komuś to spodoba. : P



Pozdrawiam ♥
Dasha♥

środa, 18 lipca 2012

Głosujemy ♥

Głosujemy na najlepszego wykonawce pop -> link





*********************************************************************************
Jeśli chodzi o następny rozdział to nie wiem kiedy będzie.... Przykro mi.. I przykro mi jeśli ktoś
( ktokolwiek ) co czyta tego bloga czeka na jakiś rozdział... : (
To samo tyczy się mojego drugiego bloga..

Pozdrawiam
Dasha♥

czwartek, 12 lipca 2012

Głosujemy!!

Głosujcie na naszych kochanych TW - Link. Muszą wygrać z Cher Llody.





*********************************************************************************
Pozdrawiam
Dasha♥

niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 4

      Po jakiś 30 minutach wyszła kobieta i zaczęła czytać nazwiska.
- A więc tak, wyczytam teraz dziesięć nazwisk osób, które przejdą dalej. Oto te osoby: McGuiness, Kaneswaran, Sykes, Parker, George - reszty nie słuchałam bo czekałam tylko, aż wyczytają nazwisko Max'a. Byłam szczęśliwa, że dostał się do następnego etapu, z tego powodu omal go nie udusiłam, hehe.. - Te osoby co wyczytałam zapraszam jutro o 10 na następny etap w którym wybierzemy pięć osób do zespołu.  Dziękuję, możecie wrócić do domu. - po tych dwóch zdaniach kobieta zniknęła za drzwiami.
W pewnym momencie spojrzałam na tego chłopaka z którym się zderzyłam, cieszył się czyli też się dostał, a to oznacza, że jutro się spotkamy, na samą myśl się uśmiechnęłam. Byłam cały czas odwrócona głową do niego i w pewnej chwili odwrócił się i widząc mój uśmiech odwzajemnił się tym samym. Ja speszona w miarę szybko się odwróciłam by nie zauważył, że się rumienie, co na szczęście nawet Max nie zauważył.
Gdy zaczęliśmy wychodzić to reszta ludzi też to zrobiła i było duże zamieszanie na korytarzu, wszyscy się przepychali. Jak szłam usłyszałam koło ucha czyjś głos..
- Do jutra.. - nie wiedziałam kto to powiedział, ale kojarzyłam głos, który już chyba gdzieś słyszałam..
   Po wyjściu ( jakimś cudem wyszliśmy żywi z tego budynku ) udaliśmy się na parking i weszliśmy do auta i wróciliśmy do domu. Gdy przekroczyłam tylko próg domu ściągnęłam buty i 'poleciałam' do kuchni po butelkę wody, jabłko i pobiegłam do swojego królestwa co było ulgą bo mogłam się rzucić na łóżko i odpocząć.
Leżałam sobie tak w ciszy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam...


♥Następny Dzień♥


     Obudziłam się wypoczęta i pełna energii, spojrzałam na zegarek była 7.21, zlazłam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Tam załatwiłam się, wzięłam prysznic, itp., z kolei potem zrobiłam sobie lekki makijaż. Wyszłam z łazienki spojrzałam ponownie na zegarek była w tym momencie 8.24, postanowiłam coś zjeść, a później się ubrać. Zeszłam na dół o dziwo Max już nie spał i czekał na mnie ze śniadaniem,
- Hej. Jak się spało?
- Hej, Dobrze, a tobie?
- Mi wyśmienicie. - i kuzynek obdarzył mnie swoim uśmiechem - Masz, jedz. O 9.30 jedziemy na kolejny castingu.
- Dzięki. Jak zjem to pójdę się szykować bo jest w pół do dziewiątej.
- Yhymm.
Zaczęłam zajadać się kanapkami, które przyrządził. Po 10 - 15 minutach byłam najedzona i wróciłam do pokoju. 
   Po wejściu do mojego cudnego królestwa podeszłam do szafy i szukałam coś w co mogę się dziś ubrać. W końcu nalazłam i ubrałam to + ta sama biała torba co wczoraj. Gotowa do wyjścia kolejny i pewnie nie ostatni raz spojrzałam na zegarek była 9.14, więc zeszłam na dół sprawdzić czy Max jest gotowy bo jeśli tak to moglibyśmy jechać wcześniej. Schodząc po schodach zauważyłam jak mój kuzyn krząta się po domu, pomyślałam, że pewnie znów szuka kluczyków od samochodu bo zapomniał gdzie je położył. Pustak z niego. Byłam już na dole. Max zadał mi bardzo przewidujące pytanie.
- Wiesz gdzie są moje kluczyki od samochodu?
- Hymm, niech pomyślę.. - spojrzałam na jego kieszenie od spodni i powiedziałam - A przypadkiem nie masz ich w kieszeni od spodni?
Włożył rękę do kieszeni i wyją kluczyki..
- Oj ty głąbie, ty kiedyś sam siebie zgubisz, albo swoją rodzinę podczas spaceru...
- Ej! Uważaj bo się odegram. A i nie jestem głąbem, po prostu się chyba denerwuje... - powiedział to w taki sposób, że chciało mi się śmiać.., ale ogarnęłam się i stwierdziłam jeden fakt
- Ale ty przecież miałeś zawsze nerwy ze stali, nigdy się nie denerwowałeś..
- No tak, ale tu chodzi o moją przyszłość..
- Ahaa.
- Dobra, koniec tej gadki, choć jedziemy.
- Okej.
   Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na dalszą część castingu.





**********************************************************************************************************************************
Łiiii następny rozdział...
Mam nadzieję, że się podoba..(?)
 5 komentarzy = następny rozdział

Pozdrawiam
Dasha♥

sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 3

     W wybrany przeze mnie wcześniej strój przebrałam się, wzięłam torbę, telefon, słuchawki i tableta, żeby się nie nudzić jak będę czekać z Max'em na korytarzu, gdy będziemy na przesłuchaniu. Wzięłam jeszcze aparat, ponieważ lubię robić zdjęcia w różnych momentach i chwilach, a dziś jest ważny dzień, więc trzeba go uwiecznić.
     O 14 w raz z Max'em pojechaliśmy na przesłuchanie, podjechaliśmy pod wielki budynek do którego po chwili weszliśmy. Będąc w budynku zapytaliśmy się w recepcji na którym piętrze jest przesłuchanie, ponieważ obydwoje zapomnieliśmy, recepcjonistka poinformowała nas, że przesłuchanie jest na 3 piętrze w sali 21a. Po tej informacji skierowaliśmy się do windy by chwile potem być na danym piętrze i koło danej sali.
     Po jakiś 3 godzinach nadeszła kolej Max'a.
- Max George proszony na sale.
- Dobra, idę... - miał trochę przestraszoną minę, bo nie wie co powiedzą jak zaśpiewa..
- Ej, uspokój się. Będzie w porządku. Nie martw się. Okej?!
- No, okej..
- Choć przytul się.. i zapieprzaj na sale i daj czadu.. Hehehee.. - on się tylko uśmiechnął i wszedł na sale. Gdy wszedł na sale czekałam na niego, chodziłam w kółko, po prostu nie mogłam usiedzieć w miejscu. Masakra!!
Po około 7 minutach wyszedł Max.
- I co?! Jak ci poszło?! Mów?!
- Spokojnie! Muszą najpierw przesłuchać wszystkich, potem wybiorą dziesięciu, a później z tych dziesięciu wybiorą pięciu, którzy stworzą zespół..
- Jeny! Ile można czekać! Masakra! A ja ubrałam obcasy! - Max już otwierał buzie by coś powiedzieć, bo on lubi mnie dołować i mi dokuczać - Nawet się nie odzywaj! Max!
- Dobra, przecież nic nie mówię..
- Yhymm, ok, ja idę kupić sobie coś do picia..
- Weź mi kup pepsi!
- Dobra!
   Zaczęłam szukać portfela i komórki bo chciałam sprawdzić, która godzina. Znalazłam telefon i trzymając go w ręku upuściłam go na ziemię w momencie, gdy nagle poczułam, że się z czymś lub kimś zderzyłam. Ponieważ wypadł mi telefon podniosłam go, a gdy podniosłam głowę i zobaczyłam przed sobą chłopaka dość przystojnego chłopaka. Choć go nie znałam to czymś mnie zainteresował. Badałam, każdy jego ruch i, każdy centymetr jego ciała, gdy spojrzałam na jego twarz od razu moją uwagę przykuły jego oczy.. Mmmm... dosłownie zatonęłam w jego oczach.. , ale musiałam się ocknąć..
- Przepraszam, nie zauważyłam cię.. Szukałam czegoś w torbie i nie parzyłam przed siebie.. Naprawdę przepraszam..
- Spokojnie nic się nie stało.. To także moja wina, też nie patrzyłem przed siebie.. Hhehee.. A poza tym to wszystko w porządku?
- Yyy.. tak. Przepraszam cię, ale muszę iść do sklepu, bo zaraz kuzyn będzie dzwonić gdzie jestem..
- Rozumiem, do zobaczenia..
- Tak, do zobaczenia.. - powiedziałam to dość cicho, gdy odchodziłam od niego, gdy byłam już trochę dalej obejrzałam się za siebie, siadał akurat na ukos od miejsca gdzie siedział Max i gdzie było także moje miejsce.
   Trochę myślałam nad tym zdarzeniem, ale gdy doszłam do sklepu przestałam.
- Poproszę jedną pepsi litrową i dwa powerade'y niebieskie.
- Proszę.
Zapłaciłam i wróciłam z powrotem pod salę i usiadłam koło Max'a. Ciągle czułam, że ten chłopak mnie obserwuje, starałam się nie reagować na to.
   Po jakiś 30 minutach wyszła kobieta i zaczęła czytać nazwiska...




*********************************************************************************
Hej!
Więc tak :
Sprawa PIERWSZA!
Mam jeszcze jednego bloga, ponieważ nie mam pomysłu na następny rozdział, to prawdopodobnie go nie będę pisać i zostawię tyle ile jest..
Sprawa Druga!
Jak myślicie co to za chłopak?
Sprawa Trzecia
Od 4 do 20 sierpnia mnie nie będzie, bo jadę na kolonie, więc nie będzie rozdziałów na dwóch blogach. A jak wrócę to się jeszcze okażę czy będę chociaż jeden pisać..

Komentujcie,oceniajcie moje beznadziejne opowiadanie. Proszę was o szczere komy...












*********************************************************************************
Pozdrawiam
Dasha♥


niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział 2

     Punktualnie o 10 przyszła  Michelle, poszłam jej otworzyć, a ze schodów już schodził Max. Przywitałam się z nią, a po chwili już mój kochany kuzyn się do niej 'przyssał'. Hhehe... Jak to brzmi.. Kocham ich oboje, ale czasem mnie obrzydzają. Niestety albo stety musiałam im to przerwać.
- Yymm... Przepraszam Cię Max, ale Chelle przyszła do mnie bo mamy iść na zakupy, a ty w tym momencie ją od tego wyjścia odciągasz.. - i zrobiłam kwaśną minę
- Dobra Max'siu ja muszę iść bo obiecałam Dianie, że spędzę z nią ten dzień.
- No dobrze, idziecie. Miłych zakupów.
- Dzięki! - Max dał mi buziaka w policzek, a Michelle w usta, po czym pojechałyśmy jej autem do centrum handlowego.
     Po sklepach chodziłyśmy kilka godzin, po których zmęczone udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni. Ja zamówiłam sobie Latte i szarlotkę na ciepło z lodami, moja towarzyszka zamówiła dużą kawę bezkofeinową i ciasto z owocami ( z truskawkami ). Gdy dostałyśmy zamówienie zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim, a m.in. o Max'sie, który będzie brał udział w castingu. Ucieszyła się bo w końcu coś pożytecznego zrobi, a nie leniuchuje. Po długich rozmowach postanowiłyśmy wracać do domów, Michelle odwiozła mnie do domu, a sama potem pokierowała się do siebie.
Weszłam do domu, ściągnęłam buty i pokierowałam się do pokoju biorąc ze sobą moje dzisiejsze zakupy. Gdy byłam już w mym królestwie odłożyłam torby, spojrzałam na zegarek była już 21.43, więc postanowiłam wziąć swoją piżamę i udałam się do łazienki. Już wyszykowana wyszłam, wróciłam  do mojego pokoju, ale jeszcze zanim poszłam spać zaszłam do pokoju Max'a i powiedziałam mu 'Dobranoc' i dopiero wtedy mogłam pójść spać.


Kilka tygodni później
Dzień castingu ( 17 sierpnia )



     Wstałam o 9.25, w Sobotę i to dziś jest casting Max'a. Postanowiłam, że teraz ubiorę coś na luzie, a potem się przebiorę na ten jego casting. Na później przygotowałam sobie coś bardziej wyjściowego i do tego białą torbę.





*********************************************************************************
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale nie miałam ŻADNEJ weny twórczej.
Może napisze coś też na drugim blogu, ale to jest nie wiadome.
Życzę miłego czytania i mam nadzieje, że was nie zanudzam..
Proszę was o opinie bo mam mało komentarzy i to mnie smuci. A jeżeli ktoś mnie skomentuje znaczy mojego bloga to znaczy że mnie docenia i zrobi mi się miło. Postaram się odwdzięczyć.
Z góry dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam
Dasha♥